Szukasz psychologa sportu lub pracy w Warszawie? Pomoc masz w zasięgu ręki w naszych gabinetach!

BAJKA O CIEPŁYM I PUCHATYM

W pewnym mieście wszyscy byli zdrozui i szczęślizui. Każdy z jego mieszkańców, kiedy się urodził, dostawał zaoreczek z Ciepłym i Pu- chatym, które miało to do siebie, że im zuięcej rozdawało się go innym, tym więcej przybywało. Dlatego wszyscy szaobodnie obdarozay- zoali się nazuzajem Ciepłym i Puchatym zaie- dząc, że nigdy go nie zabraknie.

Matki dazuały Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy zuracały do domu: żony i mężozuie zaręczali je sobie na pozaitanie, po pozarocie z pracy, przed snem: nauczyciele rozdazaali za szkole, sąsiedzi na ulicy i za sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu: nazaet groźny szef za pracy nierzadko sięgał do szaojego zaoreczka z Ciepłym i Puchatym. Jak już mówiłam, nikt tam nie cho- rozaał i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały zae zaszystkich rodzinach.

Pezanego dnia do miasta sprozaadziła się zła czarozanica, która żyła ze sprzedazaania ludziom lekóza i zaklęć przędza różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, żenić tu nie zarobi, zaięcpostanozaiła działać. Poszła do jednej młodej kobiety i za najgłębszej tajemnicy pozaiedziała jej, żeby nie szafozaała zbytnio szaoim Ciepłym i Puchatym, bo się skończy, i żeby uprzedziła o tym szaoich bliskich.

Kobieta schozuała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego namówiła męża i dzieci. Stopniozuo zoiadomość rozeszła się po całym mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchałę, gdzie kto mógł. Wkrótce zaczęły się tam szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać.

Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzzoijej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz zukrótce zuyszło na jazu, że jej specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej. Zaczęła zoięc sprzedazuaćZimne i Kolczaste, co trochę pomagało, bo przecież był to – zoprazodzie nie najlepszy – ale za- zosze jakiś kontakt. Już nie umierali tak szybko, jednak ich życie toczyło się zośród chorób i nieszczęć.

I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pezuna kobieta, która nie znała argumentózu czarozunicy. Zgodnie ze szu o i mi zzuyczajami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadózu. Z początku ludzie dzizuili się i nazuet nie bardzo chcieli przyjmować- bali się, że będą musieli oddać. Ale kto by tam upilnozuał dzieci! Brały, cieszyły się i kiedyś jedno z drugim pozuycią- gały ze schowków swoje zooreczki i znów jak dawniej zaczęły rozdawać. Jeszcze nie wiemy, czym się skończy ta bajka. Jak będzie dalej, zależy od Ciebie.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.